Skip to main content

„Euphorbia pulcherrima”, czyli poinsecja ma za sobą niezwykle długą historię: już Aztekowie w Ameryce Środkowej znali i czcili tę roślinę – a w XVI wieku poznali ją również Amerykanie i Europejczycy. Tymczasem trudno sobie wyobrazić okres adwentu bez tej niezwykłej rośliny.

Poinsecja znana jest również jako „Gwiazda Azteków”. Aztekowie żyli w Ameryce Środkowej w XIV i XV wieku i byli znani ze swojej rozległej wiedzy botanicznej. Znali niezliczone rośliny, wiedzieli o ich leczniczym działaniu i innych zastosowaniach. Podziwiali szczególnie jedną roślinę: zielony krzew, który dorastał nawet do czterech metrów wysokości i miał piękne czerwone przylistki.

Nazywali tę roślinę „cuitlaxochitl”, co tłumaczy się jako „skórzany kwiat” i czcili ją jako symbol czystości z powodu jej wspaniałych, czerwonych przylistków. Aztekowie uprawiali poinsecję w swoich ogrodach i ozdabiali nią świątynie. Z przylistków krzewu wytwarzali również czerwony barwnik, a z mleczka rośliny robili lek przeciwgorączkowy. Prawdopodobnie z powodu tych wszystkich zastosowań, roślina ta była uważana za ulubioną roślinę azteckiego cesarza Montezumy.

Roślina aztecka przybywa do Europy

W latach 1519-1521 kilka hiszpańskich statków przypłynęło do wybrzeża Ameryki Środkowej; ich załogi podbiły terytorium Azteków i schwytały legendarnego cesarza Montezumę. Hiszpanie wkrótce również upodobali sobie tę wyjątkowo piękną i pożyteczną roślinę:

Hiszpański przyrodnik i lekarz Francisco Hernandez de Toledo opisał ją nawet w swoim dziele „Rerum medicarum Novae Hispaniae therausus” (w przybliżeniu: „Lista wszystkich zastosowań leczniczych Nowej Hiszpanii”). Hernandez de Toledo był pierwszym obcokrajowcem zafascynowanym „cuitlaxochitl” Azteków – ale w żadnym wypadku nie pozostał ostatnim.

„Euphorbia pulcherrima” otrzymuje urzędową nazwę

Po podboju Hiszpanii na tym terenie pojawiało się coraz więcej Europejczyków: Około 1800 roku przybyli na przykład rodacy Hernandeza de Toledo – Marin Sesse y Lacasta i José Mariano Macin. Uczestniczyli w wyprawie badawczej, kiedy odkryli „Cuitlaxochitl” – i byli tak nią podekscytowani, że wysłali kilka okazów do Hiszpanii.

W 1803 roku niemiecki przyrodnik Alexander von Humboldt zebrał niektóre z roślin na miejscu i zabrał je ze sobą do Niemiec – trzydzieści lat później podobnie postąpił botanik Wilhelm Friedrich Karwinsky von Karwin, który przywiózł kilka okazów z podróży do Meksyku. Wreszcie kilkakrotnie zauważony, „Cuitlaxochitl” otrzymał oficjalnie łacińską nazwę.

Obecnie roślina ta znana jest również pod nazwą „Poinsettia”.

W „Allgemeine Gartenzeitung” nazwano ją Euphorbia pulcherrima, czyli najpiękniejsza z wilczomleczy. Wkrótce zyskała inną, nieoficjalną nazwę: zasłynęła jako „Poinsettia”. Stało się to za sprawą amerykańskiego polityka i botanika amatora Joela Robertsa Poinsetta, który był pierwszym ambasadorem USA w Meksyku.

Podczas wycieczki odkrył roślinę i od razu uderzyło go jej piękno. Zabrał ją ze sobą do USA, gdzie rozprowadzał ją wśród przyjaciół i znajomych, a także wysyłał do ogrodów botanicznych w całym kraju, m.in. do Bartram’s Botanical Garden w Filadelfii. Tam zadecydowano, że roślina jest tak piękna, że należy ją uprawiać i sprzedawać – i zaprezentowano ją na Philadelphia Flower Show.

Popularne na całym świecie, szczególnie w okresie Bożego Narodzenia

Ludzie byli zachwyceni i wkrótce „Poinsettia” była sprzedawana w całym kraju, a w cieplejszych regionach nadal sobie dziko rosła. Na początku XX wieku skorzystał z tego Albert Ecke, imigrant z Niemiec: Na jego posiadłości rosły dzikie krzewy poinsecji. Stwierdził, że czerwone przylistki są bardzo świąteczne, więc zaczął sprzedawać bukiety „poinsecji” w okresie Bożego Narodzenia – i odniósł ogromny sukces.

Sukces był tak duży, że wkrótce mógł się całkowicie skoncentrować na hodowli i sprzedaży „poinsecji”. Po jego śmierci firmę przejął jego syn Paul Ecke. Miał smykałkę do marketingu, nazwał ją „Poinsecja” oraz „Gwiazda betlejemska” i dzięki reklamie i we współpracy z czasopismami sprawił, że wpisała się w świąteczną tradycję.

Wkrótce „poinsecja” zyskała popularność także w Europie. Od lat 50. XX wieku amerykańskim i europejskim hodowcom udało się nawet przekształcić „poinsecję” w kompaktową, doniczkową roślinę domową. Dzisiaj na obu kontynentach (a także w wielu innych krajach) trudno wyobrazić sobie bez niej święta Bożego Narodzenia.